Kochać i tracić – oto jest życie!

Barbara Stroka | 14 lutego 2018
Skąd się bierze ogólne poruszenie ludzi, którzy tego dnia za namową medialnej propagandy podążają w walentynkowym orszaku? Media przy okazji walentynek kształtują w nas obraz wyidealizowanego związku, którego w zwyczajnym życiu nie sposób osiągnąć. Walentynki odwołują się często do stanu zakochania trwającego u większości populacji maksymalnie dwa lata. Po tym okresie zazwyczaj przecieramy ze zdumienia oczy, obserwując jak najbliższy nam człowiek irytuje, odpycha – a w najlepszym wypadku zadziwia. Czy zatem istnieje jakaś magiczna rzeczywistość, gdzie możliwe jest życie z osobą idealnie do nas dopasowaną – przeznaczoną wyłącznie nam?
Szukając siebie - ośrodek rozwoju osobistego

Epidemia samotności

Coraz więcej ludzi jest samotnych. Mają dobrze płatną pracę, znajomych, pasje, ale nie potrafią nawiązać relacji, która trwa dłużej niż dwa lata. To osoby świetnie funkcjonujące w systemie praca-kariera- imprezy- znajomi. Mają seks, ale nie mają związku. Gdy partner nie spełnia oczekiwań zwyczajnie odchodzą. Niemożliwe wydaje się zobowiązanie wobec czegoś lub kogoś bo bliska relacja ogranicza, coś zabiera, krępuje. Czy jesteśmy gorsi od małpek z eksperymetnu Harlowa i Lorenza? Przeprowadzili oni badania na zwierzętach, w czasie których obserwowano małe małpki. Mając do wyboru drucianą matkę dającą mleko i matkę futrzaną, która mleka nie dawała, małpki wybierały futrzaną. Nie pokarm był najważniejszy! Małpki wolały być przytulane niż karmione, wolały przebywać w zimnie i hałasie, ale dotykane niż w dobrych warunkach, ale same.

Powyższe badania dowodzą, że potrzeba bycia w bliskiej relacji jest silną pierwotną potrzebą.

Skoro bliska relacja jest niezbędna żeby zdrowo funkcjonować - to w jaki sposób współczesny człowiek rekompensuje sobie potrzebę bliskości? Możliwości jest wiele, ale warto wspomnieć o dość popularnej metodzie w ostatnim czasie – bliskości z korporacją. Coraz częściej można spotkać ludzi, którzy jedyną relację jaką mają, dzielą z firmą. Korporacje dają nam pseudorelacje, mimo całej przemyślanej strategii wiązania człowieka z ideą firmy, dzięki szkoleniom, możliwościom rozwoju, tworzenia „rodzinnej” atmosfery. Niejeden z nas ocknie się z przerażenia, że ostatnie 5,10 lat poświęcił idei sprzedaży materaca, albo innego niebiańskiego produktu, albo był niezastąpionym trybikiem w maszynie, a prawdziwy związek leży odłogiem. Dzieci – jeśli w ogóle są - nie poznają ojca i całą winę biorą na siebie, że nie były zbyt dobre, by tata zechciał zostać z nimi w domu. To nienasycenie będzie rzutować na całe ich dorosłe życie. Ludzie z potrzeby bliskości garną się do różnych organizacji, gdzie mają poczucie przynależności. Na ratunek przychodzi święto Walentego, by dodać nam otuchy. Skoro nie jesteśmy w stanie zawalczyć, zobowiązać się do utrzymania bliższej relacji to chociaż raz w roku zaszalejemy z kolacją, prezentem i może jakimś cichym wyznaniem.

Tracić siebie

Są jednak wśród nas osoby, które nie ulegają tej potężnej idealizacji związku. Sami nie wiedzą jacy będą za 10 lat, a co dopiero osoba obok nich, jednak nie stanowi to przeszkody w utrzymaniu bliskiej relacji. To są jednostki, które nie stronią od wyzwań, nie boją się tracić z siebie – swojego czasu, pieniędzy, kariery. Anna Dostojewska była żoną słynnego Fiodora, który oprócz niebywałego talentu pisarskiego odznaczał się mniej chlubną cechą- był hazardzistą. W swoich pamiętnikach Anna wraca pamięcią do nocy, gdy Fiedka oprócz wszystkich pieniędzy, jakie posiadali, przegrał ślubną obrączkę Anny. Ta utracona obrączka była najdotkliwszą stratą, która wyrwała pisarza z nałogu hazardu. W świetle współczesnych reflektorów fakt, że Anna spokojnie oddała mężowi obrączkę, a nie rzuciła mu ją pod nogi z pewnością wzbudziłby ogólne potępienie.

Warto pamiętać, że każda para dzieli ze sobą pewną przestrzeń, ale każde ma też swój kawałek rzeczywistości wyłącznie dla siebie. Nikt nie liczy na doskonale harmonijny związek, gdyż takich zwyczajnie nie ma, bo on jest przecież mężczyzną, a ona kobietą, jednak to właśnie miłość nadaje naszemu życiu sens. Nie ta, którą promuje dzień 14 lutego, ale Miłość która popycha nas do przekraczania naszych słabości i lęków, która chroni, wspiera i pomaga stawać się coraz lepszym mężem, żoną, ojcem, matką, siostrą, bratem - po prostu Człowiekiem.

Kochać i tracić, pragnąc i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!"
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...
 
Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Ślady na piasku i kręgi na wodzie.

Leopold Staff

Szukając siebie - ośrodek rozwoju osobistego
Szukając siebie - ośrodek rozwoju osobistego
Barbara Stroka

Uprawnienia do wykonywania zawodu terapeuty zdobywam w Katowickim Instytucie Psychoterapii, akredytowanym przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Sekcję Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.