Czym pachną święta?
W jednej z książek Kasi Miller przeczytałam o jej odwadze i zmaganiach ze spędzeniem świąt według jej scenariusza, czyli w samotności. Musiała wielokrotnie pokonać opór męża, niezadowolenie teściowej by zawalczyć o siebie. Nie dla każdego jest to jednak dobre rozwiązanie, bo zostając samemu trzeba zmierzyć się nie tylko z frustracją innych lecz również z własnymi lękami, swoim osamotnieniem.
To może dać się pochłonąć magicznej wizji świąt jak głoszą bilbordy? Kupmy sobie ładne ciuchy w galeriach handlowych, piękną choinkę, zróbmy prezenty i przez chwilę naszą szarą rzeczywistość przykryje magiczny śnieg, za którym przecież tak tęsknimy. Każde spotkanie świąteczne w pracy przemieni się w farsę i festiwal sarkazmu jeśli nie dotknie się czegoś więcej niż obszaru ciała, a mianowicie sfery psychicznej i duchowej. Trudno jednak połączyć współczesny styl życia z duchowością, no chyba że trąci orientalnym wschodem. Warto jednak zbadać ile jest w tym mody, a ile faktycznie ducha.
Najwięcej zgłoszeń na terapię obserwuje się w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Dziwny zbieg okoliczności, prawda? Ludzie dojrzali coraz częściej trafiają na psychoterapię nie dlatego, że doświadczyli jakichś dramatycznych wydarzeń. Nie potrafią określić co im doskwiera, a po jakimś czasie terapii okazuje się, że to właśnie brak sfery duchowej tak bardzo przeszkadza – potwierdza dr. Joanna Heidtman.
Coraz częściej rezygnujemy z religijnych rytuałów, w których zostaliśmy wychowani jeśli nie odkryliśmy w nich prawdziwego sensu i głębi. Skupiamy się na ogarnianiu bieżącej rzeczywistości wpadając w sidła konsumpcjonizmu. Tymczasem poczucie pustki stale narasta. Zgodne jest to z myślą austriackiego psychoterapeuty Viktora Frankla, który to zjawisko nazwał egzystencjalną depresją. Człowiek, który nie zadaje sobie pytań: Kim jestem? Jakie jest moje przeznaczenie? Zaniedbuje ważną część siebie, właśnie ten obszar, dzięki któremu może odczuwać pełnię swojej egzystencji.
Czy w jakimś sensie pełnię, dojrzałość człowieczeństwa osiągnę łamiąc się opłatkiem jeśli np.: wybaczę, postawię granice, nazwę rzeczy po imieniu, opowiem o swoich odczuciach i wspomnieniach, marzeniach, porzucę perfekcjonizm przy sprzątaniu a skupię się na panujących przy stole relacjach? Z pewnością nie da się tego dokonać w jeden wieczór, to proces który trwać będzie całe życie. Jednak, jak mawiał Arystoteles – życie warte przeżycia to takie, które stale poddajemy refleksji. Szukamy, pytamy, drążymy.
Życzymy wszystkim naszym czytelnikom, klientom, uczestnikom warsztatów odwagi i sił w procesie odzyskiwania siebie, rozpoznawania swojej prawdziwej tożsamości.
Ukończyłam 5 letni całościowy Akredytowany Kurs Psychoterapii atestowany przez Sekcję Naukową Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego organizowany przez Katowicki Instytut Psychoterapii. Uzyskałam również dyplom magistra Socjologii oraz Filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim.
Ukończyłam Mindfulness Based Stress Reduction (MBSR) – Kurs redukcji stresu oparty na uważności. Jestem członkiem nadzwyczajnym Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.