„Ściskają mi wszyscy ręce, mówią jaki jestem świetny, popularny, a ja jestem na zewnątrz tego wszystkiego. Tak mi smutno. Nie wiem dlaczego”.
Tak pisał w swoich listach uznany aktor komediowy lat 70 - Bogumił Kobiela -najbardziej kojarzony z filmu Zezowate szczęście. Jak to możliwe, że król śmiechu nie cieszył się życiem? Na zewnątrz człowiek śmiechu, a pod spodem „podszewka cienia”, pełen sprzeczności, odczuć dyskomfortu. W podróż emocjonalną przez życie Bogumiła Kobieli zabrała mnie audycja radiowa
z autorem książki o wspomnianym aktorze – Maciejem Szczawińskim. Jest to opowieść o życiu utkana ze wspomnień dzieciństwa, zapachu lasu, głosu podwórka i tajemnic zamkniętych szuflad.
Bogumił Kobiela w dorosłym życiu często wracał do sielskiego dzieciństwa jakie spędził
w Tęczynku. To były niezapomniane kojące punkty odniesienia. Poczucie bezpieczeństwa i szczęścia przerwała II wojna światowa. Jedno wydarzenie z tego okresu szczególnie zapadło rodzinie w pamięci, gdy młody „Bobek” (tak o nim mówiła rodzina i przyjaciele) będąc chłopcem wszedł żołnierskim krokiem do salonu ubrany w za duży mundur powtarzając jak w transie słowa: „Pan Jacek, Pan Jacek!”. Spotkało się to z ogromnym rozbawieniem osób w salonie. Po latach w tym wydarzeniu odkryto ważną prawdę, że w ten sposób młody Boguś poprzez ośmieszenie chciał uczynić mniej groźnym okropieństwa wojny. Dojrzały Kobiela rozpoznał swój mechanizm, który kazał rzeczy trudne brać w cudzysłów, obśmiewać. To była jego obrona przed wzruszeniem. Gleba, na której wyrastał ten humor, żart, dowcip była bardzo delikatna. Doprowadziło to do rozminięcia się ze swoim życiem, o którym tak dużo możemy się dowiedzieć dzięki jego dziennikom pisanym w biegu.
Człowiek wszechstronnie wykształcony o subtelnym wnętrzu, kolega Zbyszka Cybulskiego nie czuł szczęścia, maskował się za humorem, godził na różne kompromisy, zaczął pędzić angażując się w mnóstwo filmowych i teatralnych przedsięwzięć. Bał się, że jeśli odmówi jeden, drugi raz różnym propozycjom zawodowym to wypadnie z gry. Zaczął być zmęczony odtwarzaniem roli Bogumiła Kobieli. Zaczął czuć, że to wszystko jest na chwilę. W liście do żony pisał: „Patrzę na Niagarę i mówię sobie: Kobiela, słuchaj, czy ty sobie wyobrażasz, że jesteś przed Niagarą – marzyłeś
o tym! Kto wtedy z ludzi mieszkających w Polsce mógłby pomarzyć o tym. Mi się udało – i co? Jakby jakaś ściana, filtr. Co z tobą Kobiela?”.
Aktora cechowała radość obdarowywania innych. Jest lato rok 1967. Idzie z żoną Alejami Jerozolimskimi, Małgorzata dostrzegła w komisie piękne skórzane czerwone sombrero. Minęli wystawę i udali się na obiad. Już w restauracji Bogumił przeprosił żonę i wrócił za parę chwil. Poleciał kupić sombrero, żeby ucieszyć żonę widokiem czerwonego kapelusza, który na nią czekał wyeksponowany w pustej szatni.
Kobiela próbował poczuć radość sprowadzając do Polski ciekawe samochody. Z czasem jednak odkrył, że to nie czyni go szczęśliwym. W jednym z listów napisał: „Z tymi samochodami lipa więc się uspokoiłem i natychmiast wyszlachetniałem”. Opowieść o jego życiu będzie miała swój finał w jednym z takich aut, do którego w PRL-owskich realiach nie był w stanie kupić opon. 10 lipca 1969r łyse opony wyrzuciły go na zakręcie życia w ramiona śmierci.
Życie Bogumiła Kobieli pokazuje, że zdolność zatrzymania na tym co ważne we mnie, co się ze mną dzieje, jakie są moje potrzeby wraz z umiejętnością odpuszczania np. kolejnym propozycjom jest niezbędna, by nie doszło do rozdźwięku między tym, co w środku i na zewnątrz. Ćwiczenia uważności nie tylko pomagają dostrzec ten rozdźwięk lecz również uczą pełniejszego przeżywania wybranych chwil, by nie doszło do sytuacji, w której będziemy zmęczeni odgrywaniem własnej roli w swoim życiu.
Ten tekst jest hołdem oddanym wspaniałemu artyście zranionemu przez totalitaryzm
i socjalizm, którego opowieść o życiu powinna być dla nas bezcenną lekcją.
Ukończyłam 5 letni całościowy Akredytowany Kurs Psychoterapii atestowany przez Sekcję Naukową Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego organizowany przez Katowicki Instytut Psychoterapii. Uzyskałam również dyplom magistra Socjologii oraz Filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim.
Ukończyłam Mindfulness Based Stress Reduction (MBSR) – Kurs redukcji stresu oparty na uważności. Jestem członkiem nadzwyczajnym Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.