Co spróbowałabyś zrobić, gdybyś miała pewność, że nie poniesiesz porażki?
Choć łatwo nie było. Kilka nieudanych związków, rok mieszkania za granicą, porzucenie świetnie płatnej pracy (co wiązało się z jedzeniem przez jakiś czas chleba z cebulą) na rzecz marzeń o własnej firmie. Kilka rozpoczętych kierunków studiów. Dwa zakończone z sukcesem. Pasje…spróbowała właściwie wszystkiego. Nawet najbardziej dziwacznego. Nurkowanie nie przypadło jej do gustu, za to boks i narty biegowe już tak. Dosyć szybko imprezy zamieniła na koncerty i płyty. Pokochała podróże, choć był czas, że wolała zostawać w domu. Ciągle goniła w różnych kierunkach, zbierała doświadczenia w różnych obszarach, mieszkała w różnych miastach. Zwykle w wynajętych mieszkaniach. Bez stałego miejsca na ziemi.
Spodobała mi się jej życiowa dewiza. Zachęca do eksperymentowania z życiem. I do próbowania nawet nieprawdopodobnych rzeczy. Ot tak! Po prostu. Siłą tego myślenia jest to, że z góry można dać sobie pozwolenie na wszystko. Na błędy też. Nie zakładając od razu, że nie wyjdzie, nie uda się. Przecież tak naprawdę nie musi.. to przecież tylko próba. Bardzo uwalniające.
To czego często boimy się w życiu to porażki. Pewnie dlatego, że kojarzy nam się ze wstydem i odrzuceniem. Co będzie, gdy mi nie wyjdzie? A jeśli o coś poproszę i ktoś mi odmówi, to co?
Tak trudno zmienić pracę. Tak niełatwo pierwszemu powiedzieć kocham. Tak ciężko sięgać, gdy możemy usłyszeć odmowę.
Zatrzymujemy się w naszych działaniach, bo nic nie robiąc pozornie chronimy się przed przeżywaniem trudnych emocji. Bycie w zawieszeniu to bezpieczna pozycja. Tu nic groźnego nie może się wydarzyć. Nie przeżyjemy niepowodzeń, nikt nas nie skrytykuje, ale też nic się nie dzieje. Tu nie ma ruchu ani życia...ponieważ nie realizując wewnętrznych pragnień pozostajemy sfrustrowani, nieszczęśliwi i z poczuciem jakiegoś zgorzknienia.
Brene Brown w swojej książce „Z wielką odwagą” napisała takie inspirujące pytanie „Co spróbowałabyś zrobić, gdybyś miała pewność, że nie poniesiesz porażki?” (Pewnie bardzo wiele!). Które warto przeformułować na - „co warto zrobić, nawet gdybym miała odnieść porażkę?”
Świetny pomysł, wymaga tylko jednego. Odwagi! A ta, zawsze połączona jest ze strachem. To siostry. Nie lękamy się pragnień, ale drogi która ma do nich prowadzić. Niepowodzeń, które mogą być po drodze. A przecież nie ryzykując, życie od razu mówi nam „nie”. Ryzykując mamy 50 procent szans na „tak”.
A co u mojej przyjaciółki? Dziś prowadzi dużą firmę, zbudowała dom, ma cudownego partnera i fantastyczne dzieci. Powiedziała „nie miałabym tego wszystkiego, gdybym nie robiła w życiu różnych rzeczy. Nawet tych głupich!”
Z wykształcenia jestem magistrem psychologii i socjologii oraz certyfikowaną psychoterapeutką i seksuologiem. Ukończyłam Uniwersytet Śląski w Katowicach oraz Uniwersytet SWPS w Katowicach. Kwalifikacje do pracy w zawodzie zdobyłam kończąc Szkołę Psychoterapii w Instytucie Terapii Gestalt w Krakowie akredytowanym przez European Association for Psychotherapy oraz seksuologię kliniczną pod opieką Zbigniewa Lwa-Starowicza w Warszawie. Ukończyłam ponadto Studium Profilaktyki Uzależnień oraz Studium Metod Psychokorekcyjnych organizowane przez warszawskie Towarzystwo Psychoprofilaktyczne.